Pod naszą opieką jest wiele
bezdomnych lub porzuconych
psiaków, które czekają na kochającą
i odpowiedzialną rodzinę.

Zajrzyj do naszej galerii...

Szczeniaki   Dorosłe pieski

Pod naszą opieką jest wiele
kotów, które zostały porzucone
jako małe kocięta i czekają na
kochającą i odpowiedzialną rodzinę.

Zajrzyj do naszej galerii...

Kocięta   Dorosłe koty








Gdy bierzesz psa ze schroniska...
Skoro podejmujesz decyzję, by przygarnąd psa ze schroniska, najprawdopodobniej jesteś osobą o dobrym, wrażliwym sercu i masz szczerą chęd pomocy psu, którego los boleśnie doświadczył. To postawa bardzo piękna i godna szacunku. Każdy pies potrzebuje poczucia bezpieczeostwa i przynależności, więc jeśli otoczysz go miłością, odpłaci Ci tym samym. Warto jednak pamiętad, że pies inaczej komunikuje się z otoczeniem niż człowiek, więc zanim pies znajdzie się w Twoim domu przeczytaj proszę tych kilka zdao i przygotuj się na jego przyjęcie. Często niewiele wiemy o przeszłości psa. Niekiedy docierają do opiekunów zajmujących się psem w schronisku strzępy informacji, że dany pies był np. maltretowany, albo że jego właściciel go porzucił. Warto poświęcid chwilę na rozmowę z opiekunami, żeby dowiedzied się, jaką pies ma przeszłośd i z jakiego powodu trafił do schroniska. Podobnie warto zapytad o wiek, stan zdrowia, miejsce znalezienia (miasto czy wieś), długośd pobytu w schronisku, reakcje na obecnośd ludzi. W zależności od typu relacji z ludźmi w schronisku, możemy wyróżnid trzy główne grupy psich postaw:
Prymus
Ten typ psa wygląda jak kotek z II części filmu -Shrek-. Całym sobą stara się powiedzied; weź mnie a będę Twoim najlepszym przyjacielem. Potrzeba bliskości i bezpieczeostwa jest u takich psów tak silna, że zrobią wszystko, byle tylko wydostad się ze schroniska. Skaczą na siatkę, witają każdego przyjaźnie, nastawiają się do pogłaskania, szukają kontaktu z człowiekiem. Zwykle z tego typu psami nie ma dużych problemów wychowawczych, chociaż zgodnie z zasadą, co nie jest zabronione jest dozwolone - w rękach mniej konsekwentnych przewodników psy pierwszego typu mogą wleźd na głowę swoim właścicielom i stad się prawdziwym utrapieniem. Dlatego bardzo ważne jest ustalenie w rodzinie zasad, jakie będą od początku obowiązywad i ich przestrzeganie. Pies będzie się czuł doskonale, gdy wie, czego od niego oczekujemy i gdzie są postawione granice.
Stoik
Pies tego typu jest obojętny i wręcz wyniosły wobec ludzi. Nie skacze na siatkę, nie wita się wylewnie, nie usiłuje zwrócid na siebie uwagi. Może to byd spowodowane tym, że wiele złego w życiu przeszedł i jego zaufanie do ludzi zostało naruszone. Jest psychicznie słabszy od pierwszego typu i źle się czuje w hałasie jaki robą inne psy. Pierwszym zadaniem nowego właściciela będzie zapewnienie psu poczucia bezpieczeostwa i odbudowanie zaufania. Praca z takim psem jest trudniejsza niż z psem pierwszego typu, ale daje ogromną satysfakcję.
Osika
Typ osiki jest lękliwy i wystraszony. Bywa, że próbuje ze strachu atakowad zbliżających się ludzi. Świat jest dla takiego psa przerażający, a pobyt w schronisku to prawdziwe piekło. Jego psychika jest tak delikatna, że każdy nowy bodziec może byd odbierany jako zagrożenie i sygnał do obrony. Ten typ psa może sprawiad dużo kłopotów, ponieważ praca z nim wymaga dużej cierpliwości, wyrozumiałości, zrozumienia psiej psychiki i potrzeb, oraz doświadczenia. Nieraz nie udaje się w pełni zresocjalizowad takiego psa i do kooca będzie on nieufny wobec obcych i lękliwy. Może też prezentowad zachowania obsesyjne i bardzo przeżywad samotnośd, gdy będzie zostawiony sam, nawet na krótką chwilę. Zanim zdecydujesz się przygarnąd psa tego typu, zastanów się czy jesteś w stanie podoład obowiązkom opiekuna tak szczególnie wymagającego zwierzaka.

Kosmiczne początki wspólnej przygody Żeby wyobrazid sobie co przeżywa pies zabrany przez Ciebie ze schroniska wyobraź sobie, że porywają Cię kosmici. Wyglądają jak ludzie, ale mają zieloną skórę i duże oczy. Zabierają Cię do statku kosmicznego i unieruchamiają na obco wyglądającej platformie. Statek rusza. Jesteś przerażony. Nie wiesz dokąd lecicie i co się będzie działo dalej. Możesz zacząd panikowad, nawet wymiotowad ze strachu... Nagle statek ląduje i otaczają Ciebie inni kosmici, którzy na powitanie wkładają Ci palce do uszu. Głaszczą też po brzuchu i podnoszą za ręce do góry. Czy czułbyś się dobrze w takiej sytuacji? A co to ma wspólnego z psem? Bardzo wiele.
Zabierasz psa do samochodu, lub do pociągu, autobusu, tramwaju... To dla niego zupełnie nowe miejsce, z nowym człowiekiem, którego jeszcze nie zna i nie ma do niego zaufania. Stres jaki pies przeżywa jest ogromny. Może zwymiotowad, może się trząśd ze strachu, możesz zobaczyd, że sierśd wypada mu całymi garściami a na skórze pojawia się łupież. Przez pierwsze dni może mied biegunkę. Dlatego najlepiej jeśli nie będziesz powiększad tego stresu swoją nadgorliwością.
Tulenie psa, uspokajanie go, głaskanie może mu wcale nie pomagad w tym momencie.
Najlepiej, jeśli po przybyciu do domu pozwolisz psu odpocząd przez kilka dni. Zaaranżuj dla niego jakąś norkę - coś w rodzaju azylu, gdzie jest cicho i bezpiecznie. Może to byd miejsce pod stołem, kojec, klatka przykryta kocem. Nie zmuszaj go do wejścia, niech sam sobie znajdzie miejsce, które jest dla niego optymalne.

Nie wołaj psa, nie zapraszaj znajomych, żeby zobaczyli jakie to cudowne stworzenie masz w domu, nie zachęcaj dzieci, żeby się pobawiły z pieskiem. Nie przywołuj psa. Daj mu spokój i wodę do picia.

Początkowo pies może odmawiad jedzenia, bo poziom stresu jest dla niego zbyt wysoki. Nie martw się tym i poczekaj. Jak się uspokoi, to sam poprosi o jedzenie. Postaraj się nie zmieniad gwałtownie diety psa. Duży stres i gwałtowna zmiana diety mogą obniżyd odpornośd na choroby. Pies może się łatwo przeziębić.

Jeśli musisz psa wykąpać nie używaj szamponu dla ludzi. Najlepiej jednak, gdybyś mógł poczekad z kąpielą przynajmniej 2- 3 dni, aż pies się trochę oswoi z nowym miejscem. Nowo przybyły do domu pies może reagowad gwałtownym szczekaniem i niepokojem na wszystkie dźwięki, które są dla niego nowe: ruch na klatce schodowej, bicie zegara, odgłosy ulicy.

Pierwsza noc może byd dla Ciebie trudna, bo za bardzo się nie wyśpisz. Ale niebawem pies przyzwyczai się do nowych dźwięków i zapachów i uspokoi się na tyle, że zacznie sam nawiązywad kontakt z otoczeniem.

Staraj się wykorzystad każdy moment, gdy pies z własnej inicjatywy podchodzi do Ciebie. Nagradzaj go karmiąc z ręki i spokojnie chwaląc. Na początku dobrze jest ''spalid miskę'', pożywienie podawad psu z ręki, w zamian za podejście do Ciebie, a potem za podejście gdy psa zawołasz. Nie musisz podawad psu jedzenia w jednej porcji, jeśli chcesz możesz go karmid podając po jednej granulce lub po jednej garści. Taki sposób karmienia przekonuje psa, że opłaca się do Ciebie podejśd, a poza tym daje mu czytelną informację, że od Ciebie może spodziewad się tylko dobrych rzeczy i że to, co dostaje ma związek z jego zachowaniem. W ten sposób stajesz się dla psa źródłem najważniejszych dobrodziejstw: bezpieczeostwa i pożywienia.

Może się zdarzyd, że w pierwszych dniach pies będzie bał się wychodzid na dwór, albo że z powodu stresu załatwi się w domu. Nie denerwuj się i nie krzycz na psa. On nie zrobił tego złośliwie. A może nigdy wcześniej nie mieszkał w domu i nie wie gdzie ma się załatwiad? Pierwsze spacery Zanim spacery z twoim psem staną się przyjemnością włóż trochę wysiłku, by poinformowad psa, jak mają one wyglądad.

Przede wszystkim na początku miej psa zawsze pod kontrolą. Staraj się wybrad na spacer w miejsce bezpieczne, z dala od ruchliwej ulicy, niekoniecznie do najbliższego parku gdzie mnóstwo psów, dzieci i innych osób będzie zainteresowane poznaniem Twojego nowego przyjaciela.

Do obroży (zwykłej, gładkiej obroży!) przyczep długą linkę, która swobodnie może wlec się po ziemi za psem. Gdyby pies postanowił gdzieś odbiec od Ciebie zawsze możesz zareagowad stając nogą na lince. W ten sposób masz psa stale pod kontrolą co zapewnia wam bezpieczeostwo. W kieszeni miej przygotowane smakołyki. Może to byd coś ekstra super pysznego (pierś z kurczaka, żołądki kurze, ciasteczka wątróbkowe...).

Gdy przywołasz psa, a on podejdzie natychmiast chwalisz go i dajesz smakołyk. Powtarzaj to jak najczęściej, żeby uwarunkowad przywołanie i imię psa. Jeśli pies ma tendencję do ciągnięcia na smyczy - kup dla niego halter (obrożę uzdową) odpowiedniego rozmiaru i zacznij jej używad.

NIGDY nie stosuj kolczatki, łaocuszka zaciskowego czy innych sadystycznych narzędzi, które sprawiają psu ból i są świadectwem Twojej nieudolności w szkoleniu. Jeśli już musisz kogoś ukarad to siebie. Jeśli pies robi coś nie tak, jak tego oczekujesz, to znaczy, że nie dowiedział się od Ciebie co i jak powinien robid. Nie jest to jego wina, lecz Twoja. Przemyśl jeszcze raz Twoje postępowanie i spróbuj w inny sposób uzyskad od psa to, czego od niego chcesz.

Stwórz rytuały Pies jest zwierzęciem uwielbiającym zachowania rytualne. Jeśli od początku wie, że na kanapę w salonie się nie wchodzi, że smycz wisi w przedpokoju, że po powrocie do domu wyciera się łapki to będzie bardzo szczęśliwym psem pod Twoim dachem. Poproś wszystkich domowników, żeby postępowali z psem według stałych zasad, które sobie ustalicie. Jeśli nie chcesz, żeby pies np. żebrał przy stole nie pozwalaj mu dwiczyd się w takim zachowaniu.

Pierwsze dwa tygodnie psa w nowym domu to okres adaptacji, w którym warto ustalid zasady. Potem, gdy pies poczuje się pewniej w nowym domu, mogą pojawid się zachowania, które będą reminiscencjami dawnego życia, a które niekoniecznie będą się Tobie podobad. Jeśli zbudujesz mocną więź z psem większośd tych niepożądanych zachowao uda się zastąpid innymi.

Problem z samotnością Wiele psów schroniskowych nie lubi samotności. Źle znosi oddzielenie od właściciela i wykazuje albo tendencję do niszczenia różnych rzeczy, co jest przejawem frustracji, albo też wyje godzinami, co doprowadza sąsiadów do furii. Dlatego dobrze by było, gdyby pies podczas nieobecności właściciela miał swoje bezpieczne miejsce, w którym może spokojnie przebywad. Najlepszym wyjściem jest nauczenie psa wchodzenia do klatki, która kojarzy się mu z norką i w której nie ma zbyt wielkiej możliwości ruchu. W klatce można tylko leżed i odpoczywad.

Wiele psów przystosowanych do klatki wybiera ją jako idealne miejsce, gdy w domu dzieje się coś nieoczekiwanego, pojawiają się goście lub gdy zabieramy psa w obce dla niego miejsce. Klatkę można spakowad i wziąd ze sobą. Pies będzie się czuł doskonale mogąc leżed w miejscu, które zna które jest jego azylem.

Bądź mądrym przewodnikiem. W dobie internetu nie jest trudno trafid na grupy dyskusyjne czy informacje, które pomogą Ci w dobrym ułożeniu relacji z Twoim psem. Szczególnie warte polecenia są strony internetowe i grupy, gdzie ludzie dzielą się doświadczeniami na temat pozytywnego szkolenia psów, klikera, metod wzmocnienia pozytywnego, psich sportów...

Nawet jeśli mieszkasz na koocu świata nie musisz wszystkich problemów rozwiązywad sam. Byd może ktoś już poradził sobie z podobnym problemem i może poradzid Ci kontakt z dobrym specjalistą, lub zasugerowad jakieś rozwiązania, które Ci pomogą. W wyborze metod postępowania ze swoim psem kieruj się własnym sercem i intuicją wspartą doświadczeniem i badaniami naukowymi na temat zachowania psa i jego rozwoju. Im więcej będziesz wiedział, tym lepszym będziesz przewodnikiem swojego psa i tym lepiej będzie układało się Wasze wspólne życie.
Jacek Gałuszka www.wesolalapka.pl


Dziesięć błędów, które najczęściej popełniamy, czyli słów kilka o tym, jak ułatwić sobie życie.

Jesteśmy w schronisku dla bezdomnych zwierząt. Przyszliśmy, aby adoptować bezdomnego psa. Nasza decyzja została poprzedzona długotrwałymi przemyśleniami, analizami, rozmowami i negocjacjami z rodziną.
Jesteśmy przecież świadomi, że decyzja o adopcji nie może być pochopna. Wymyśliliśmy jak zabrać pupila na wakacje, lub u kogo na czas naszego wakacyjnego wyjazdu będziemy mogli go zostawić. Co z nim zrobimy, jeśli z jakiegoś powodu, np. choroby lub operacji, nie będziemy mogli się nim zaopiekować.
Świadomi odpowiedzialności za żywe zwierzę, podjęliśmy decyzję, pamiętając, że właśnie oto stajemy się opiekunami czworonoga, na wiele lat, na dobre i złe, w zdrowiu i w chorobie.
Podpisujemy umowę adopcyjną, poprzedzoną bezpłatną wizytą u lekarza weterynarii, zaopatrzeni w książeczkę zdrowia, komplet zaświadczeń o szczepieniach wychodzimy ze schroniska trzymając na smyczy nowego członka naszej rodziny. Zadowoleni i dumni...

Błąd nr 1. W schronisku.
Będąc w schronisku zapomnieliśmy zapytać pracowników o bardzo istotne szczegóły dotyczące naszego "Azorka". Właściwie nic o nim nie wiemy. Nie mamy pojęcia dlaczego trafił do schroniska, jak długo tam przebywał, jak się zachowywał, co spożywał w schronisku. Nie orientujemy się, jak reaguje na inne zwierzaki.
Domyślamy się, że prawdopodobnie lubi dzieci i nie jest agresywny do innych osób np. podczas odwiedzin znajomych. Jest przecież taki słodki, troszkę onieśmielony, ale na pewno będzie to chodzący anioł.
Rada
Jeśli zdecydujemy się na adopcję postarajmy się poznać przeszłość zwierzaka. Zapytajmy o to jak się zachowywał, z jakiego powodu trafił do schroniska i jak długo tam przebywał. Zapytajmy o ewentualny kontakt do poprzedniego właściciela. Upewnijmy się czy nie jest agresywny do ludzi lub innych zwierząt.

Błąd nr 2. Pupil jest już w domu...
Zadowoleni i dumni z faktu, że właśnie powiększyliśmy rodzinę o kolejnego członka, z mniejszymi lub większymi perypetiami wracamy do domu. Zachwyceni nowym domownikiem, jak najszybciej zapraszamy najchętniej wszystkich znajomych, aby pochwalić się, zaprezentować i przedstawić naszego ukochanego "Azorka".
Czekając na gości, postanawiamy hojnie przywitać zwierzaka w naszych progach. Gotujemy mu trzy rodzaje mięska z dodatkami i na trzech różnych miskach podajemy przepyszny posiłek, bo przecież w schronisku... No właśnie, co on jadł w schronisku?
Rada Jeśli przyprowadzimy zwierzaka do domu, postarajmy się zapewnić mu maksymalnie dużo spokoju. Nie dostarczajmy mu kolejnych wrażeń, w postaci niezliczonej ilości znajomych. Wrażeń, których w ostatnich godzinach wcale mu nie brakowało.
Nasz "Azor" nie zdaje sobie sprawy z tego, że został adoptowany, nie ma pojęcia, w jakim celu zabraliśmy go ze schroniska. Dlaczego trafił do obcego domu, do ludzi których nie zna, do obcych pomieszczeń, w nieznanej okolicy, w której panuje zupełnie niespotykany wcześniej zapach, a za oknem słychać dziwne, nowe dźwięki.
Przez pierwsze 24 godziny nie częstujmy "Azorka" wykwintnymi daniami. Zapewnijmy mu jedynie zapas pitnej wody. Pozwólmy mu przynajmniej odrobinkę się odstresować.

Błąd nr 3. Czas ucieka... No dobrze, ale coś trzeba zrobić. Azor wydaje się niespokojny, trochę zamknięty w sobie, onieśmielony i jakby lekko wystraszony. Nie wpada w euforię z powodu opuszczenia schroniska, nawet nie bardzo zwraca na nas uwagę. Podchodzimy do niego, lub staramy się przywołać go do nas, bo przecież wiemy, jak bardzo spragniony jest pieszczot. Wtedy właśnie zauważamy, że nasz "Azor" delikatnie mówiąc nieładnie pachnie. Nic, więc prostszego - "Azora" trzeba wykąpać...
Rada
Adoptowany zwierzak, odebrany ze schroniska, wyprowadzony przez obcą osobę, jedzie w nieznane. Być może pierwszy raz w życiu samochodem, być może tramwajem lub autobusem.
Dociera na miejsce, gdzie nic nie jest takie, jak być powinno. Zapachy, niezrozumiałe dźwięki, jakaś winda, którą nigdy wcześniej nie jechał, skrzypiące drzwi i nowy dom, w którym wszystko jest inne.
Do tego jeszcze jacyś ludzie, którzy na siłę chcą się zaprzyjaźnić, coś mówią, o coś im chodzi, tylko, o co? Nasz "Azor" ma dość. Jest zestresowany, zagubiony, wystraszony. A my nieświadomie mamy ochotę spotęgować jego stres kąpielą w wannie...
Postarajmy się pogodzić z nieładnym zapachem "Azorka". Wytrzymajmy kilka dni, zanim zdecydujemy się na oczyszczającą kąpiel.
Pamiętajmy o tym, że zestresowany pies jest mniej odporny na choroby i przeziębienia. Niemiły zapach możemy choć trochę zmniejszyć, przecierając pupila wilgotnym ręcznikiem. Róbmy to jednak ostrożnie, spokojnie i delikatnie, a co najważniejsze, następnego dnia po adopcji.

Błąd nr 4. Pieszczoty...
No to kąpać nie będziemy... Pogodzeni z przykrym zapachem, zatykamy nosy i postanawiamy wypieścić naszego pupila, wygłaskać, ale "Azor" nie bardzo ma na to ochotę.
Najchętniej zapadłby się pod ziemię, albo schował gdzieś w ciemnym kącie mieszkania i nie wychodził przez dłuższy czas. Prawdę mówiąc, nie ma nawet ochoty na jedzenie. Jedyne, co robi, to od czasu do czasu podchodzi do miski z wodą i pije.
My zaś, świadomi faktu, że w schronisku pewnie nikt go nie głaskał, mamy ochotę zaspokoić jego i naszą potrzebę pieszczot. Robimy wszystko, żeby zwrócić na siebie uwagę. Chodzimy za "Azorkiem" po całym domu, nie spuszczamy z niego oka, śledzimy każdy jego krok. Potęgujemy jego stres...
Rada
Po przyprowadzeniu zwierzaka do domu starajmy się obdarzyć go zaufaniem. Pozwólmy mu samodzielnie poznać nowy dom.
Niech spokojnie zwiedza wszystkie pomieszczenia. Nie zwracajmy na niego uwagi, nie przywołujmy go do siebie, zapewnijmy mu wodę do picia, posłanie do spania i miskę z jedzeniem (po 24 godzinach od adopcji).
Nasze szczęście sięgnie zenitu, kiedy po stosunkowo krótkim czasie nasz "Azor" zwróci na nas uwagę, sam do nas podejdzie, nawiąże kontakt wzrokowy i zechce, aby go pogłaskać.

Błąd nr 5. Poczucie bezpieczeństwa, rytuały i niespodzianki
Pełnia szczęścia nastąpiła. Nasz "Azor" zaczyna się adaptować do nowych warunków, poznaje zwyczaje swoich opiekunów, uważnie obserwuje kto wchodzi, kto wychodzi, kto przychodzi z wizytą, zapamiętuje dźwięk dzwonka do drzwi, wie już kiedy dzwoni domofon, a kiedy telefon.
Poznaje rozkład naszego dnia. Wie, kiedy śpimy, kiedy wstajemy, jak funkcjonujemy. Im bardziej jesteśmy zorganizowani, tym nasz "Azor" bezpieczniej się czuje. Poczucie bezpieczeństwa zapewniają mu nasze rytuały, schemat dnia, który niewiele się zmienia.
A my budzimy się w niedzielny poranek i odkrywamy pozostawioną niespodziankę na dywanie. W różnej formie wyrażamy swoje zdumienie, niezadowolenie, obrzydzenie. Nasze nietypowe zachowanie od razu zauważa spostrzegawczy "Azor"
Rada
Zachowajmy jednak spokój, postarajmy się być wyrozumiali, w końcu każdemu, nawet najgrzeczniejszemu zwierzakowi może przytrafić się coś takiego.
Pamiętajmy o tym, że nasz pupil musi poznać pory dnia, w których zostaje wyprowadzany na spacer, na to także potrzeba trochę czasu.
Przez pierwsze kilka dni po adoptowaniu czworonoga postarajmy się często (nawet siedem razy dziennie) wychodzić z nim na spacery, zawsze koniecznie na smyczy.
Samce, nawet wykastrowane, mogą mieć w pierwszych dniach tendencję do znaczenia terenu, również wewnątrz. Bądźmy cierpliwi, do tygodnia zwykle takie zachowanie wygasa samoistnie.

Błąd nr 6. Po co mi ta smycz..
Wyskakujemy z łóżka, ubieramy się w co popadnie i czym prędzej wyprowadzamy "Azorka" na spacer. Jest wcześnie rano, jesteśmy nieprzytomni, mieszkamy na ogrodzonym osiedlu, więc dla własnej wygody spuszczamy pupila ze smyczy. Jeśli mamy szczęście, wracamy z "Azorkiem" do domu po około dwóch godzinach biegania pomiędzy blokami, obudzeni, zdenerwowani, przestraszeni z bolącym gardłem, bo okazało się, że "Azor" nie chciał wrócić z nami do domu...
Rada
Przez okres około miesiąca, a czasem nawet dwóch nie spuszczamy naszego "Azorka" ze smyczy.
Dajemy mu czas, aby w pełni się zaadaptował, poznał okolicę, przywiązał do nowych właścicieli, poznał sąsiadów i inne zwierzęta, żyjące w najbliższym otoczeniu..
Kiedy nowy członek naszej rodziny przekona się, że nie robimy mu krzywdy, nie bijemy, traktujemy w przyjazny sposób, karmimy, zaakceptuje nas jako swoją rodzinę - nawiąże z nami więź, która spowoduje, że chętnie zawsze do nas wróci.
Na początku możemy spróbować wyprowadzać "Azora" na długiej lince (tzw. treningowej) w ten sposób nie stracimy nad nim kontroli, za to przekonamy się, jak reaguje na odrobinę więcej swobody.

Błąd nr 7. Czy on nas słyszy?
Bardzo chcielibyśmy, aby nowy członek naszej rodziny nie widział poza nami świata, aby był nam wierny, posłuszny i grzeczny, aby przychodził do nas na każde zawołanie, radośnie merdając ogonkiem.
Niestety obserwujemy coś wręcz przeciwnego. Już nawet zaczynamy w myślach zadawać sobie pytanie, czy decyzja o adopcji była słuszna, czy ten zwierzak jest dla nas, czy nas polubi, zaakceptuje.
Tym czasem "Azor" sprawia wrażenie jakby wcale nie był nam wdzięczny, ignoruje nasze polecenia, nawet nie zwraca na nas uwagi. Wpadamy w zakłopotanie, zaczynamy się zastanawiać, myśleć, analizować.
Rada
Nasze marzenia i oczekiwania względem "Azorka" spełnią się i to szybciej niż myślimy. Pamiętajmy, aby zbyt szybko się nie poddawać, nie zastanawiać, nie analizować sytuacji. "Azor" doskonale to wyłapie, zauważy, że coś jest nie tak, dojdzie do wniosku, że nad czymś myślicie, nad czymś złym, bo zachowujecie się inaczej niż normalnie.
Zamiast się załamywać, postarajcie się nawiązać z pupilem bliższy kontakt. Pomysłów jest wiele, trzeba wykazać się kreatywnością i niekiedy sprytem, przede wszystkim jednak cierpliwością.
Zapewnijmy "Azorkowi" wiele atrakcji, obserwujmy, czym lubi się bawić, co sprawia mu przyjemność. Zazwyczaj każdy zwierzak jest niepoprawnym łakomczuchem. To klucz, który możemy z powodzeniem wykorzystać, np. karmiąc go z ręki, przywołując do siebie na spacerze lub w domu i nagradzając jego poprawne zachowanie niespodzianką w postaci np. pożywienia.
Nie obawiajmy się zabawy w turlanie piłeczki, rzucanie odpowiednich przedmiotów (np. Frisbee) itp. W końcu "Azor" to pies, a każdy pies uwielbia gonić za czymś co ucieka, fruwa lub dziwnie się porusza.
W sklepie możecie kupić specjalne zabawki np. piłeczki, do których wkłada się różnego rodzaju przysmaki (Kong), pupil bawiąc się taką zabawką, zrobi wszystko, aby dobrać się do zawartości wewnątrz.

Błąd nr 8. Pora karmienia...
Od opuszczenia schroniska minęło 24 godziny. Nasz "Azor" jest głodny. Pierwsze, co przychodzi nam do głowy to podzielić się domowym obiadem, smacznym, przyprawionym, ładnie pachnącym, a co najważniejsze, już ugotowanym.
Dzielimy się więc tym, co mamy i z przyjemnością obserwujemy jak głodny zwierzak opróżnia miskę. Niespodzianki zaczynają się kilka godzin później. Nasz "Azor" wypił dwie miski wody, jest ociężały, z jego wnętrza dochodzą dość dziwne i niepokojące odgłosy.
Jeśli mamy szczęście, zdążamy wybiec na trawkę w odpowiednim momencie. Zauważamy jednak, że to, co zrobił "Azor" zdecydowanie różni się od tego, co powinien był zrobić. To coś jest rzadkie, wodniste, lejące.
Rada
Nigdy nie częstujemy psa domowym obiadem, który dla nas jest smaczny, przyprawiony i wydaje się najbardziej odpowiedni. Jeśli koniecznie chcemy, aby nasz "Azor" konsumował tradycyjne potrawy, ugotujmy dla niego drugi obiad, pozbawiony przypraw, ziół i innych fantastycznych dodatków.
Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest zaproponowanie "Azorowi" posiłku z menu przeznaczonego konkretnie dla niego. Obecnie na rynku mamy spory wybór suchej lub mokrej karmy, dostosowanej do wielkości pupila, jego wieku i stopnia aktywności, czasem nawet do rasy.
Omijajmy tanie karmy sprzedawane w sieciach hipermarketów. Poszukajmy w najbliższej okolicy sklepu zoologicznego, w którym odpowiedzialna osoba zaproponuje nam konkretną karmę.
Zapłacimy kilka złotych więcej, kupując tym samym święty spokój sobie i zwierzakowi. Opłaci się podwójnie, bo szybko zorientujemy się, że żywienie suchą karmą jest o wiele tańsze niż gotowanie drugiego obiadu. Późniejsze mycie naczyń też nie jest za darmo.
Dla przykładu: dzienny koszt wyżywienia suchą karmą trzydziestokilogramowego "Azorka" wynosi około 1,50 zł.

Błąd nr 9. Wracamy do domu z wielkim workiem karmy...
Kupiliśmy najbardziej odpowiednią karmę. Bardzo dokładnie przeczytaliśmy informacje zawarte na opakowaniu, zapoznaliśmy się z tabelą, przedstawiającą wagową ilość pożywienia, która zaspokoi apetyt naszego pupila.
Odważoną ilość nasypujemy do miski, przywołujemy naszego "Azorka", który podchodzi, z niesmakiem sprawdza zawartość i odchodzi, patrząc na nas słodkimi oczkami pełnymi wyrzutu, które zdają się mówić "Czy ty zwariowałeś? Ja mam to zjeść. Nigdy w życiu. Nie ma mowy".
Rada
Każda rzecz i czynność wymaga wcześniejszego przygotowania i oswojenia. Nasz "Azor" musi nabrać przekonania do tych dziwnych kulek, znajdujących się w misce.
Karmienie pupila suchą, odpowiednio zbilansowaną karmą jest wielkim plusem zarówno dla niego jak i dla nas, przekonanie "Azora" wymaga jednak pewnych czynności i sprytu z naszej strony.
Zmianę żywienia wprowadzamy stopniowo, zastępując tradycyjne pożywienie suchą karmą. Systematycznie zmieniamy proporcje - coraz mniej gotowanego pokarmu, coraz więcej karmy.
Po jakimś czasie nasz "Azor" ze smakiem będzie spożywał suchą karmę oblaną łyżką sosu, albo odrobinką rosołu. Możemy też dodać kawałeczek mięsa, marchewki.
Pamiętajmy jednak o tym, że to, co dodamy ma być tylko niewielkim uzupełnieniem smaku, który uatrakcyjni te dziwne kulki.
Zmieniając karmę, warto znacząc od zakupu niewielkiego opakowania, wystarczającego na ok. 1-2 tygodnie; może się okazać, że dana karma akurat naszemu psiakowi nie służy lub wyjątkowo nie smakuje.

Błąd nr 10. Za 2 miesiące...
Od momentu pojawienia się w naszym domu nowego członka rodziny minęło dwa miesiące. Nasz "Azorek" całkowicie się zaadaptował, pokochał nas. Poznał nasze zwyczaje, rytuały dnia, znajomych, okolicę, w której mieszka, zwierzęta w sąsiedztwie.
W niczym nie przypomina biednego, wystraszonego psiaka, z którym wychodziliśmy ze schroniska. Wydawał się taki spokojny, grzeczny, powolny. Myśleliśmy, że to chodzący anioł, który nigdy w życiu nie sprawi żadnego kłopotu.
Tymczasem "Azorek" ciągnie na smyczy, nie zawsze reaguje na przywołanie, zjadł dwa lewe pantofle i potwornie oszczekał listonosza. Jak to możliwe, przecież on nie szczekał!
Rada
Pamiętajmy, że pupil, z którym wyszliśmy ze schroniska znajdował się w stresie, który trwał niekiedy bardzo wiele miesięcy. Nasz "Azor" był zamknięty w sobie, troszkę jakby wycofany, nieufny i wystraszony.
Nie ma co się dziwić, w końcu przebywał wśród obcych ludzi, do których nie mógł się przywiązać, wśród innych, niekoniecznie pozytywnie nastawionych do niego zwierząt. Nie jeden raz był zmuszony walczyć o miskę z jedzeniem.
Pamiętajmy o tym, że "Azorek", którego adoptowaliśmy jest w rzeczywistości zupełnie innym stworzeniem. Jego zachowanie, którego byliśmy świadkiem w schronisku zmienia się. I bardzo dobrze, bo zmiana zachowania świadczy o tym, że udało się stworzyć nam dla niego normalny świat.
Aby ułatwić adaptację psiaka w naszym domu, od początku ustalmy zasady, co wolno, czego nie i trzymajmy się ich konsekwentnie. Jeśli nie będziemy ulegać pokusie rozpieszczania naszego czworonożnego przyjaciela, a równocześnie podarujemy mu wiele miłości, ciepła i poczucie bezpieczeństwa, mamy wszelkie szanse w niedługim czasie uznać decyzję o przygarnięciu zwierzaka za jedną z lepszych, jakie kiedykolwiek podjęliśmy.
Andrzej Jaworski, Fundacja Psi Los: www.psilos.org